Wieści ze świata Wikimediów

Czy są na sali jacyś panowie?

W dniach 15-17 kwietnia doświadczeni wikipedyści przeszkolili z zakresu edytowania Wikipedii, Wikimedia Commmons i Wikipodróży grupę ok. 70 nauczycieli języka angielskiego. Poniżej możecie przeczytać relację z tych warsztatów. Jej autorem jest Jarosława Błaszczaka (użytkownik Powerek38). Ten i inne jego teksty dotyczące m.in.  Wikimediów, kultury brytyjskiej, politologii i przedsiębiorczości możecie przeczytać na jego blogu

No właśnie. Czy są na sali jacyś panowie?

To pozornie dziwaczne pytanie padało za każdym razem, gdy drzwi Sali Bursztynowej Hotelu Boss w warszawskim Miedzeszynie przekraczała kolejna grupa nauczycieli, a właściwie głównie nauczycielek angielskiego. Wśród ponad 60 uczestników wikiwarsztatów w ramach programu English Teaching było dosłownie czterech czy pięciu przedstawicieli płci brzydszej. Dlatego już na początku każdych zajęć należało ustalić, czy zwracać się do grupy „Drodzy Państwo” czy po prostu „Drogie Panie”. Ale może po kolei…

Nauczyciel uczy się całe życie

Program English Teaching przeznaczony jest dla nauczycieli języka angielskiego z terenów wiejskich, a także dla liderów lokalnych społeczności na takich obszarach. Finansuje go Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności, zaś operacyjnie realizuje Fundacja Nida. Zainteresowani udziałem nauczyciele przechodzą sito selekcji, w której wybierany jest mniej więcej co trzeci aplikujący kandydat lub kandydatka. Szczęśliwcy są zapraszani na przestrzeni dwóch lat na kilka weekendów szkoleniowych, najczęściej w Warszawie, a oprócz tego otrzymują grant na realizacje własnego projektu edukacyjnego na swoim terenie.

Począwszy od najnowszej edycji programu, która rozpoczęła się niedawno, jednym z partnerów merytorycznych tego przedsięwzięcia jest Wikimedia Polska. Nasz rzecznik prasowy i zarazem czołowy szkoleniowiec, Krzysztof Machocki, został zaproszony do poprowadzenia wykładu i warsztatów dla uczestniczek i (nielicznych) uczestników. Nie jest łatwo w pojedynkę poprowadzić zajęcia warsztatowe z edytowania dla dwudziestu osób, stąd Krzysztof zaproponował współpracę mojej skromnej osobie, za co jestem mu ogromnie wdzięczny. Łącznie każdy z nauczycieli odbył sześć godzin zajęć o wolnych licencjach, Wikipedii i jej projektach siostrzanych: półtorej godziny wprowadzającego wykładu i po cztery i pół godziny warsztatów w mniejszych grupach. Z naszej strony jako trenerów dało to razem 15 godzin poprowadzonych zajęć. Było intensywnie, ale wspaniale!

I tyle może takiej dość oficjalnej relacji. Znacznie szerzej i porządniej nasze zajęcia i ich efekty opisał Krzysztof w swoim sprawozdaniu, zamieszczonym w Biuletynie Informacji Publicznej Stowarzyszenia Wikimedia Polska. Nie będę dublował tego znakomitego tekstu. Zamiast tego poniżej podzielę się garścią bardzo osobistych refleksji: tych pozytywnych i tych nieco mniej.

wikiwarsztaty_englishteaching_grupa_b_2.jpg

Spojrzeć oczami nowicjusza

Gdy myślę o tych warsztatach z perspektywy kilkunastu dni, jakie już upłynęły, dla mnie jako jednego z wikiweteranów najważniejsza była możliwość spojrzenia na Wikipedię oczami zupełnego nowicjusza. W czasie warsztatów spędziliśmy z Krzyśkiem ładnych kilka godzin chodząc od laptopa do laptopa i pomagając naszym podopiecznym mierzyć się z barierami, na jakie napotyka ktoś rozpoczynający swoją przygodę z naszym projektem. To bardzo wzbogacające doświadczenie. Powiedziałbym wręcz, że każdy doświadczony wikipedysta, a zwłaszcza każdy z administratorów, powinien obowiązkowo fundować sobie raz na jakiś czas coś takiego, aby zachować wrażliwość na kwestie, które w naszej codziennej rutynie patroli i ostrzeżeń może gdzieś nam umykają, a są niezwykle ważne dla przyszłości projektu. Bo przecież Wikipedia potrzebuje nowych edytorów jak kania dżdżu. I po pierwsze, musimy ich aktywnie poszukiwać. Po drugie, musimy ich szkolić w atrakcyjny sposób (do tego wątku jeszcze wrócę). Po trzecie, nie możemy w czasie pierwszych kilku godzin w projekcie poddawać ich odstraszającej gehennie.

Z pozytywnych obserwacji: na pewno w ostatnich latach doszło do wyraźnego obniżenia technicznych barier wejścia. Edytor wizualny artykułów Wikipedii czy obecny mechanizm dodawania multimediów w Wikimedia Commons są znacznie bardziej przyjazne i intuicyjne niż to, z czym my musieliśmy się mierzyć u naszych początków w Wikimediach. Mieliśmy po trzy godziny (warsztaty drugi i trzeci, bo pierwszy był bardziej teoretyczny), aby we dwóch nauczyć Wikipedii, Commons i Wikipodróży grup po 20 osób. I to naprawdę jest możliwe. Jeśli trener wytłumaczy to w miarę jasno i pomoże na samym początku, a osoba uczona wykaże trochę skupienia i zaangażowania, autentycznie w trzy godziny można te podstawy sobie sobie przyswoić na poziomie pozwalającym całkiem nieźle edytować. Oczywiście bez technicznych fajerwerków typu infoboksy czy skomplikowane szablony, ale w sposób dający już możliwość komfortowego dzielenia się swoją wiedzą czy zdjęciami.

Większym problemem niż kwestie techniczne są obecnie, po tym weekendzie uczenia nauczycieli jestem o tym przekonany, przyzwyczajenia czy nastawienie samych wikipedystów, głównie adminów i redaktorów. Powinniśmy stworzyć jakiś skuteczniejszy niż dotąd sposób wspierania nowicjuszy na początku ich wikiprzygody. Nie możemy stawiać im takich samych wymagań jak osobom mającym na koncie tysiące edycji. A jeśli już koniecznie chcemy tyle od nich oczekiwać, to wcześniej wytłumaczmy im to wszystko w miły, przyjazny i zrozumiały dla nich sposób. Młodzi kierowcy naklejają sobie często na szybę zielony listek. Liczą, że dzięki temu usłyszą mniej trąbienia lub cierpkich słów za swoje drobne czy nawet ciut poważniejsze błędy. Podobnie powinno być w Wikipedii. Przeżyliśmy z Krzyśkiem na własnej skórze, jak trudno jest wytłumaczyć początkującej edytorce czy edytorowi, dlaczego już pierwsza jej czy jego edycja musi spełniać bardzo wyśrubowane wymogi, bo inaczej zostanie wycofana. A niestety tak się działo na naszych oczach. Co więcej, w czasie naszych zajęć traktować tak nowicjuszy zdarzało się nawet członkom Zarządu naszego Stowarzyszenia, którego misją jest przecież promocja projektów, a nie odstraszanie od nich. Przykład powinien iść z góry.

 wikiwarsztaty_englishteaching_grupa_a_2.jpg

Docenić projekty siostrzane

Podobnie jak większość wikimedian, jestem przede wszystkim wikipedystą. Mówiąc inaczej, uważam Wikipedię za najważniejsze osiągnięcie naszego ruchu, a także najcenniejszy zasób, swego rodzaju klejnot w koronie, którego musimy pilnie strzec i nieustannie go upiększać. Taka postawa, bardzo częsta w naszym środowisku, może (ale nie musi!) rodzić pokusę bagatelizowania znaczenia projektów siostrzanych. Krzysztof postanowił, że podczas warsztatów pokażemy dwa z nich. Początkowo podszedłem do tego pomysłu z pewną rezerwą i na poświęcone temu tematowi warsztaty czekałem bez entuzjazmu. Ale szybko zrozumiałem, jak świetny był pomysł mojego zacnego kolegi.

Pierwszym z omawianych projektów siostrzanych było Wikimedia Commons, nasze centralne repozytorium multimediów. Podstawowy powód był bardzo przyziemny i oczywisty dla chyba każdego edytora: bez znajomości podstaw Commons nie da się dodać do Wikipedii żadnego własnego zdjęcia czy innych treści multimedialnych. Ale zajęcia z Commons nieoczekiwanie wyzwoliły w naszych kursantach nowe pokłady zaangażowania i wiary w to, że mogą włączyć się w Wikimedia naprawdę bardzo łatwo. Po kilkunastu minutach naszej prezentacji, uczestnicy zaczęli przeglądać zawartość własnych komputerów, telefonów czy kont w serwisach społecznościowych. Większość z nich szybko odkryła, że niektóre ich zdjęcia, chociażby z prywatnych wyjazdów turystycznych albo nawet wycieczek po własnej okolicy, mają wartość edukacyjną i tym samym spełniają wymogi Commons. Radość była jeszcze większa, gdy udało nam się umieścić niektóre z tych materiałów w Wikipedii, a nawet w kilku jej wersjach językowych.

Jeszcze większym zaskoczeniem było dla mnie to, jak fantastycznie Krzysiek „sprzedał” naszym nauczycielkom i nauczycielom ideę projektu Wikipodróży. Projekt ten charakteryzuje się bardzo uproszczonymi, w porównaniu z Wikipedią, zasadami, chociażby brakiem wymogu weryfikowalności. Z perspektywy wielu wikipedystów jest to powód, aby traktować go jako bardzo ubogiego krewnego. Ale można spojrzeć na to również z pozytywnej strony: mało zasad to niski próg wejścia. A to oznacza, że Wikipodróże są idealnym miejscem do rozpoczęcia przygody z Wiki dla najmłodszych adeptów naszej wspólnej pasji, chociażby uczniów podstawówek i gimnazjów.

Nauczyć się uczenia

Praca z Krzysztofem Machockim przyniosła mnie osobiście jeszcze jedną, ogromną korzyść. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że choć specjalizujemy się z Krzyśkiem w nieco innych aspektach Wikipedii, przez co na bardziej zaawansowanych warsztatach uczylibyśmy pewnie nieco innych rzeczy, to w pewnym uogólnieniu jesteśmy wikipedystami o podobnym doświadczeniu i poziomie umiejętności. Ale mój współprowadzący ma nade mną jedną niezaprzeczalną przewagę – znacznie większe doświadczenie w prowadzeniu szkoleń z Wikipedii dla różnych grup wiekowych, zawodowych itd. Podglądanie całej tej pedagogicznej metodyki, jaką stosuje Krzysztof, było dla mnie niezwykle cenne. Mam poczucie, że po tej współpracy (oby nie ostatniej!) moje prowadzone samodzielnie zajęcia z Wikipedii będą ciekawsze i bardziej efektywne. Bardzo dziękuję, Krzyśku!

Podsumowując

Uważam warsztaty przeprowadzone przez nas w Miedzeszynie za niezwykle udane. My bawiliśmy się świetnie, w ankietach ewaluacyjnych zebraliśmy pochlebne opinie, a do tego na samych zajęciach Wikipedia, Wikipodróże i Wikimedia Commons zyskały sporo cennych treści. Liczymy też, że chociaż część naszych kursantów będzie wracać do projektów Wikimedia i rozwijać swoje umiejętności. Być może uda im się też zarazić tym hobby swoich młodych podopiecznych. To wszystko pokaże przyszłość, a na razie powiem krótko: było warto!

Tekst: Jarosław Błaszczak

Fot. Pani Basia/Pani Danusia, CC-BY-SA 3.0

Tagi: , , , ,

Jeden komentarz do “Czy są na sali jacyś panowie?”

  1. Halibutt napisał(a):

    Taka migawka z zabawy w szukanie zdjęć na telefonach uczestników. Jedna z pań kręciła nosem, nie była przesadnie zachwycona tym, co znalazła w telefonie. A robi z dzieciakami cudowne rzeczy z papieru, jakieś niesamowite stwory z origami itd. W końcu znalazła węża. – Ale to takie sobie zdjęcie – mówi. Poszukałem, okazało się że na Commons mieliśmy już kompletny zestaw instrukcji jak wykonać takiego węża. Ale ani jednego zdjęcia gotowego efektu. Już mamy 🙂

    https://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Origami_snake